
❤️ Eucharystia
Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, po co w Niej uczestniczysz? Czy Ją rozumiesz? Czy przynosi owoce w Twoim życiu? A może, czy pytałeś siebie, czy kochasz Jezusa Eucharystycznego? Czy tęsknisz za Nim?
❣️ Myślę, że na część tych pytań odpowiedź będzie brzmiała: nie, niewiem, nie rozumiem…
❣️ A może to jest czas żeby zmienić te odpowiedzi? Może to jest czas zakochać się w Eucharystii i w żywym Jezusie, który umiera za Ciebie na ołtarzu?
❣️ W związku ze zbliżającym się świętem Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, chcielibyśmy Cię zaprosić do zapoznania się z doświadczeniem Eucharystii niektórych z nas, po to żebyś dostrzegł, że Msza Święta jest jednym z najcenniejszych sakramentów, jaki zostawił nam Pan Jezus….
I zgodnie z zapowiedzią pierwsze świadectwo..
Jeszcze kilka lat temu Msza Święta była dla mnie przykrym obowiązkiem, chodziłam bo trzeba, bo nie uczestniczenie jest grzechem. Takimi motywami się kierowałam, przesiedziałam godzinę, czasem się ponudzilam, jeszcze w zależności od kazania, czasem przyjęłam Pana Jezusa w Komunii Świętej, a jeśli nie, to nie miałam też z tego powodu jakichś wyrzutów, poczucia winy, czy tęsknoty za Nim. Taki stan myślę totalnej obojętności na Eucharystię i obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie w moim życiu trwał wiele lat, nawet po nawróceniu nie za wiele się zmieniło. Do pewnego momentu, kiedy trafiłam na pewne konferencje mówiące o tym, co się dzieje na Eucharystii, objaśniające każdy gest. Tak bardzo mnie dotykały słowa, które słyszałam, że zaczęłam chodzić na Mszę Świętą z całkiem innym podejściem. Wreszcie rozumiałam, a ponadto Duch Święty z czasem mocno rozpalił moją wiarę w to, że Jezus Eucharystyczny jest żywy, że Msza Święta to nie jest jakaś pamiątka, ale Jego śmierć i zmartwychwstanie dzieje się realnie. W momencie kiedy pokochałam Eucharystię, jednocześnie przestałam się też nudzić adoracją Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Zaczęłam doświadczać Jego realnej Obecności. Miałam pewnego dnia takie doświadczenie totalnego smutku, „zdołowania”, zmęczenia, nie widziałam jakoś nadziei na jutro. Poszłam na adorację i w najprostszych słowach powiedziałam to Panu Jezusowi, co się ze mną dzieję i, że totalnie tego nie chcę, żeby to zabrał ode mnie. Nie potrafiłam nawet za wiele mówić, było mi trudno się modlić, więc właściwie siedziałam przed Panem. Trwało to chyba z godzinę, nic się nie zmieniało, akurat zaraz po adoracji była Msza Święta. Pomyślałam zostanę, co też zrobiłam. Przyjęłam Pana Jezusa w trakcie tej Eucharystii i w momencie kiedy przyszło mi wychodzić z Kościoła poczułam, że to wszystko, co mnie tak bardzo obciążało, te moje smutki, ciemności zniknęły. Tak jakby ktoś to po prostu zabrał. Czułam się tak lekka, że właściwie „wyleciałam” za drzwi Kościoła. To jest nie do opowiedzenia, co Pan może zrobić jeśli tylko uwierzysz w Jego realną obecność w Eucharystii, czy na adoracji. Proszę Cię pamiętaj Jezus jest żywy i prawdziwy na Mszy Świętej i w Najświętszym Sakramencie. On na Ciebie czeka, chce obdarzyć Cię wszystkim, tylko przyjmij Go do swojego Serca i uwierz, że On jest. Chwała Panu! Mariola.
